Gdy myślimy o zapylaniu roślin, pierwsze skojarzenia niemal automatycznie prowadzą do pszczół.

Nic dziwnego, to właśnie one wykonują tytaniczną pracę, dzięki której z kwiatów powstają owoce i nasiona. Istnieje jednak liczna grupa owadów, które również uczestniczą w tym procesie, choć ich rola często pozostaje niedoceniona.

Motyle dzienne, aktywne szczególnie podczas ciepłych słonecznych dni, siadają do kwietnego stołu, zwabione barwami kwiatów i zapachem słodkiego nektaru. Podobnie jak pszczoły, przemieszczając się pomiędzy kwiatami przenoszą na swoim ciele pyłek, dostarczając go na słupek, czyli żeński narząd kwiatu.

Rośliny owadopylne, aby zwabić zapylacze, używają zazwyczaj metody mieszanej. Najpierw barwą kwiatów kuszą przelatujące owady, a następnie, gdy są już w pobliżu, wabią je zapachem nektaru, zachęcając w ten sposób do lądowania i posiłku.

Na tej pożytecznej czynności udało nam się przyłapać ogończyka ostrokrzewowca, niewielkiego motyla z charakterystycznymi „ogonkami” na skrzydłach.

Łatwo też rozpoznać ciemnobrunatnego przestrojnika trawnika. Gdy siada, składa skrzydła, odsłaniając ich spodnią stronę z charakterystycznymi, pawimi oczkami. Naliczymy ich po pięć, na każdym tylnym skrzydle.

Wreszcie nie sposób przejść obojętnie obok czerwończyka dukacika, którego intensywnie pomarańczowoczerwone skrzydła zwrócą uwagę nawet najbardziej roztargnionych spacerowiczów.