Silne podmuchy wiatru nie przeszkodziły tym puszczańskim randkowiczom w odbyciu corocznych miłosnych spektakli. A może nawet trochę pomogły, gdy z lekkością unosiły nad polaną tancerzy, przez co ich wdzięczne pląsy wydawały się jeszcze bardziej widowiskowe.

Ten wyjątkowy, dostojny zwyczaj żurawi ma w sobie coś z poloneza, zwłaszcza gdy ptaki wykonują posuwiste kroki, kłaniając się sobie nisko. To także symbol jedności i wspólnoty, dla naszych ptasich bohaterów odnawiający i wzmacniający więzi. Czar ewidentnie musi działać, skoro udaje się żurawim parom zachować bliskość i wierność przez tak wiele lat. Nie bez powodu nazywany jest „tańcem radości”, gdy partnerzy wdzięcznie podskakują, rozkładając i trzepocząc potężnymi skrzydłami. Ich donośne nawoływania ogłaszają początek nowego rozdziału: „obudź się Puszczo, wreszcie mamy już wiosnę!”.