Gdy tylko staw w Topile uwolnił wodę ze swych lodowych ramion, od razu zrobiło się tu gwarno. Słychać już w powietrzu charakterystyczny, świszczący dźwięk. Taki szelest wywołują w trakcie lotu gągoły.
Samce natarczywie zaczepiają samicę, a najsilniejszy z nich sprytnie ustawia się w roli obrońcy. Przegania każdego, kto znajdzie się zbyt blisko jego wybranki.
Pozbycie się konkurentów to dopiero połowa sukcesu. Kolejnym wyzwaniem jest uzyskanie akceptacji u samicy. Kaczor wykonuje swój taniec, unosząc wysoko głowę i zarzucając ją na plecy. Gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem, kaczka już wkrótce będzie szukała dziupli wykutej przez dzięcioła czarnego, gdzie zniesie jaja i wyprowadzi lęg.

Tak zaradny i - wydawałoby się - opiekuńczy kaczor teraz nagle szybko znika z pola widzenia „ukochanej”, i to jeszcze zanim na świecie pojawi się jego potomstwo. W opiece nad młodymi kaczka pozostaje więc samotna, a wyzwania, które na nią czekają będą naprawdę niełatwe. Jednym z najniebezpieczniejszych jest dotarcie do zbiornika wodnego. W tym celu kaczuszki muszą samodzielnie wyskoczyć z gniazda, niejednokrotnie z kilkunastometrowej wysokości, a następnie maszerować przez las, pełen czyhających na nie drapieżników. Na szczęście młode trzymają się bardzo blisko swojej opiekunki. Od jej doświadczenia i odrobiny szczęścia będzie zależał ich sukces.
