Spotkanie z żubrem przy lizawce to znakomita okazja by zaobserwować jego język. Tak jak u innych przeżuwaczy, u króla puszczy język odgrywa bardzo ważną rolę w trakcie żerowania. Pokryta brodawkami, szorstka powierzchnia powaga w zrywaniu traw i liści, a także przy spałowaniu kory z drzew. Przydaje się również podczas zabiegów higienicznych związanych z czyszczeniem futra.
Język „króla puszczy” nie wyróżnia się długością, ma około 15 - 25 cm, czyli mniej więcej tyle samo, co język jelenia szlachetnego oraz bydła domowego. Skoro jednak już jesteśmy przy porównywaniach, warto wspomnieć, że wśród przeżuwaczy rekordzistką pod względem długości języka jest żyrafa, której język osiąga nawet 50 cm. To efekt przystosowania do odmiennego klimatu i związanej z nim roślinności.
Kolor języka może mieć znaczenie. U zdrowych żubrów, tak jak u innych przeżuwaczy, jest zazwyczaj czerwonawy. Sygnałem alarmowym może być zbyt intensywny kolor sino-niebieski, a zwłaszcza jeśli towarzyszą mu obrzęk i wybroczyny - to objawy wirusowej choroby niebieskiego języka, częściej jednak spotykanej u bydła domowego niż u żyjących na wolności żubrów.
Wróćmy jednak do naszego bohatera i lizawki, której konstrukcja ułatwia uzupełnianie niedoborów soli w organizmie. Żubr cierpliwie lizał słony przysmak, nie zważając nawet na naszą obecność. Nie wyglądał na sytego, przez czekoladowe futro widać było dobrze zarys sterczących żeber. Ciężka zima dała się we znaki wszystkim leśnym mieszkańcom, także królowi puszczy. Dorosły byk potrzebuje dziennie przynajmniej około trzydziestu kilogramów pożywienia, a w zimowych warunkach zdobycie takiej ilości nie jest łatwe.


