Kolejny dzień tropienia zwierząt przywitał nas nie lada niespodzianką. Podążając ścieżką wydeptaną przez lisa, spodziewaliśmy się dotrzeć do miejsca, w którym żerował. Tymczasem po mozolnym marszu w ciężkim, ubitym śniegu stanęliśmy przy dobrze znanych nam borsuczych norach.
Sprytny lis wykorzystał jedną z gotowych jam jako schronienie przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Oprócz lisich tropów widoczne były również ślady pozostawione przez gospodarza. Często zdarza się, że te dwa gatunki dzielą teren i żyją bezkonfliktowo tuż obok siebie.
Świeże tropy wskazywały, że borsuk, wraz z niewielkim zelżeniem mrozów, postanowił wyjść z podziemi w poszukiwaniu pożywienia. Zastanawiacie się zapewne, co może znaleźć do jedzenia w tak trudnych warunkach. Jego głównym pokarmem są przecież dżdżownice, niemal niedostępne pod zmarzniętą na kość glebą. Borsuk ma jednak bardzo silne pazury, widać było, jak próbował kopać niewielkie dołki, choć trudno powiedzieć, czy udało mu się coś znaleźć. Alternatywą mogą być gryzonie, które pod śniegiem radzą sobie całkiem nieźle, a on, dzięki znakomitemu węchowi, mógłby je stosunkowo łatwo zlokalizować.
Ostatecznie zapas tłuszczu, który zgromadził od jesieni, chroni go przed śmiercią głodową. Instynkt wciąż jednak każe mu ruszać na poszukiwanie jedzenia.


