Każdy krok w zaśnieżonej puszczy wydaje się teraz nie lada wyczynem. Pod wpływem silnych mrozów utworzyła się zmarznięta warstwa śniegu, która zarywa się pod ciężarem stopy. Wędrówka jest więc dość uciążliwa, a hałas, który jej towarzyszy, skutecznie odstrasza większość leśnych stworzeń. 

Zniechęcony wysiłkiem zdecydowałem się na krótki odpoczynek i dopiero wówczas usłyszałem ciche stukanie. Co ciekawe, dźwięk dobiegał nie - jak zazwyczaj - z wysokich koron drzew, lecz zaledwie z kilku metrów nad ziemią. Nasłuchując, zlokalizowałem źródło odgłosu i ruszyłem w stronę coraz wyraźniejszego bębnienia.

Samica dzięcioła białogrzbietego żerowała na martwym pniu młodego dębu. Pracowicie odrzucała korę, szukając  larw chrząszczy, najpewniej z rodziny kózkowatych, które stanowią jej ulubiony przysmak. 

Dzięcioł białogrzbiety jest nieco większy od dzięcioła dużego. Wyróżnia go biały grzbiet oraz białe pręgi na skrzydłach. Samiec różni się od samicy czerwoną czapeczkę. Choć w Puszczy Białowieskiej spotkamy najwięcej polskich dzięciołów białogrzbietych, obserwacja tego gatunku wcale nie jest oczywista. Wymaga zarówno czujnych zmysłów, jak i odrobiny szczęścia.

Wuev