Zimowa sceneria zachwyca prostotą barw, w których dominuje biel i czerń, przełamana odcieniami szarości oraz resztkami zieleni. Wszystko wygląda inaczej niż jeszcze miesiąc temu, dając przy tym ogromną przestrzeń dla obserwacji. 

Spotkana na drodze samotna łania sprawiała wrażenie, jakby znalazła się w wielkiej świątyni, zbudowanej z kolumn wysokich drzew. Ich gałęzie, okryte cienką warstwą zamarzniętego śniegu tworzyły niepowtarzalne wzory splecionych pędów. Zwierzę stało na środku drogi przez dłuższy czas, spoglądając niepewnie w dal. 

Chciałem wyjaśnić zagadkę jej nietypowego zachowania. Gdy dotarłem do miejsca jej postoju, od razu zauważyłem lizawki. Zimą zwierzęta jeleniowate chętnie zlizują sól pozostawioną w osikowych pniach. W ten sposób uzupełniają jej niedobory w organizmie. 

Nadal zastanawiało mnie jednak, dlaczego była sama? Czy to polujące wilki rozgoniły chmarę? Możliwe, że przestraszona i zdezorientowana czekała, aż zagrożenie minie, aby mogła odnaleźć resztę stada. Może jednak była chora? W ostatnim czasie mówiło się przecież o łaniach, które tej zimy straciły życie na skutek zapalenia płuc. 

Dzikie zwierzęta, podobnie jak ludzie narażone są na różne choroby. Niestety, o tym czy przetrwają decyduje wyłącznie ich odporność i kondycja. Choroby oraz naturalni wrogowie puszczańskich zwierząt utrzymują populacje w stanie równowagi. Gdyby któryś z gatunków mógł rozmnażać się bez ograniczeń, a jego liczebność rosłaby swobodnie, byłoby to niekorzystne dla innych. Tak działają prawa natury.