Wiedziałem, że ten martwy jeleń, którego wilki porzuciły na stawie w Topile, będzie idealnym punktem do obserwacji. Pojawienie się któregoś z puszczańskich drapieżników było tylko kwestią czasu. 

Zapach padliny zwabił samotnego wilka, który zapewne w pojedynkę nie byłby w stanie upolować tak dużej sztuki. Spóźnił się jednak z tym odkryciem - z truchła pozostało jedynie trochę skóry, noga oraz kręgosłup z miednicą. W taki mróz nie ma jednak co wybrzydzać, ogryzał więc z zapałem zamarznięte kości do ostatniego fragmentu mięsa. Później zabrał się za miększe kości i skórę. Nic się nie mogło się zmarnować. 

Wilk pozwolił mi podejść nieco bliżej, choć z dużą ostrożnością spoglądał w moim kierunku. Pomyślałem, że nie będę go straszył - zawróciłem szybko, planując wrócić pod wieczór. Być może jeszcze się pojawi i da mi szansę przyjrzeć się dokładniej. 

Po południu zaczął sypać śnieg, a wiatr wiał w moim kierunku, co tylko sprzyjało lepszej obserwacji. Już z kilkudziesięciu metrów zauważyłem szarą plamę, to był on, wrócił na posiłek. Towarzyszyły mu dwa kruki, które spokojnie przyglądały się uczcie. Wilk był chudszy niż powinien, a jego sierść wydawała się rzadsza i stercząca. Ponownie mnie zauważył i z obawą patrzył w moim kierunku. Zawróciłem. Dałem mu spokój. 

Los samotnego wilka jest o wiele trudniejszy niż tych żyjących w grupie. Sam musi zdobywać pożywienie, nie nawiązuje więzi rodzinnych, samotnie zasypia i nie może ogrzać się, przytulając do ciała innego wilka. Nie komunikuje się, nie dzieli emocji, a jego dalszy los nieustannie naznaczony jest niepewnością.

Czy przetrwa tak mroźną zimę? Szanse maleją wraz z przedłużającymi się mrozami. 

Dlaczego wybrał samotność? Możemy się tylko domyślać. Być może stracił partnera lub dopiero go szuka. Może jest chory i nie nadąża za resztą rodziny, a może stwarzał problemy i został odrzucony. Hipotez jest wiele, ale odpowiedzi nie poznamy.

Wiem jedno - zrobiło mi się go szkoda. Wilki, podobnie jak ludzie, potrzebują do życia innych przedstawicieli swojego gatunku, szczególnie wtedy gdy nadchodzą trudne czasy.

Wuev