Gdy śnieg w lesie wszystko zakrywa, każdy drobiazg w kolorze innym niż biel widoczny jest jak na dłoni.  Taka zima to najlepszy czas na zabawę w leśnego detektywa.

„Sprawa” nie wydawała się tym razem trudna. Moją uwagę przykuł ciemny ślad na niewielkiej polanie, a gdy podszedłem bliżej, zauważyłem świeży oskub sójki. Widać było wyskubane pióra, które nie zostały uszkodzone - tak właśnie żerują drapieżne ptaki: sowy i szponiaste. Ssaki pozostawiają po sobie znacznie większy bałagan, a pióra po ich ucztowaniu często ulegają uszkodzeniu.

Świeże ślady pozostawione w śniegu upewniły więc mnie, że sójkę zjadł inny ptak. Świadczył też o tym charakterystyczny rysunek, jaki tworzą pióra, gdy ptak podrywa się do lotu lub trzepocze skrzydłami, siedząc na śniegu. Widać było ślady walki -  sójka zapewne próbowała uwolnić się ze śmiertelnego uścisku, lecz bezskutecznie. 


Najprawdopodobniej to myszołów, najpospolitszy spośród ptaków szponiastych w puszczy, upolował biedaczkę, gdy ta odkopywała ukryte wcześniej nasiona dębu. Po oskubaniu drapieżnik zabrał oczyszczone ciało ofiary w bezpieczniejsze miejsce - gdzieś w koronach drzew przysiadł na konarze i spokojnie dokończył posiłek.