
Odkąd sięgam pamięcią, zawsze chciałem odkryć miejsce narodzin młodych wilków - jamę ukrytą gdzieś w najdzikszych, najbardziej odludnych ostępach puszczy. Dziecięca wyobraźnia podsuwała mi dziesiątki takich tajemniczych miejsc, choć nie zawsze pozostawało to w zgodzie z obserwacjami znajomych przyrodników, którym zdarzało się napotkać waderę z młodymi zaledwie dwieście metrów od najbliższej asfaltowej drogi. Jak to jest więc naprawdę, gdzie wilki znajdują pierwsze schronienie dla swojego potomstwa? Na spełnienie dziecięcych marzeń czasem trzeba czekać całymi latami.
Mam taki zwyczaj, że tuż po zakończeniu rykowiska wyruszam na długie wędrówki po puszczy w poszukiwaniu wilczych ofiar. Zmęczone godami byki stają się wówczas łatwym łupem dla drapieżników, płacąc najwyższą cenę za chwilę nieuwagi. Podczas jednej z ostatnich wypraw natrafiłem na norę, która z daleka wyglądała na borsuczą. Gdy zbliżałem się do tajemniczej dziury wiedziałem już jednak, że otwór jest zdecydowanie zbyt duży na siedzibę borsuków - miał około pół metra średnicy. Kusiło mnie bardzo, żeby zajrzeć do środka i sprawdzić głębokość, ale jednocześnie obawiałem się, że nora może nie być opuszczona. Odwagi dodała mi pajęcza sieć rozciągnięta tuż przy wejściu - znak, że od dawna nikt tu nie zaglądał.
Wewnątrz nora miała około metra kwadratowego powierzchni, wystarczyło by młode, ślepe wilczki znalazły schronienie wtulone w ciepło matki. Od strony wyjścia kryjówkę otaczał gęsty sosnowy las z grubą pokrywą mchów. Od strony niewielkiego wzniesienia nora była zupełnie niewidoczna, choć zdradzał ją żółty piach - pozostałość po kopaniu. Pomyślałem, że to niezbyt udana kryjówka, ale widocznie nie musi być skrzętnie ukryta, żeby spełniała swoje funkcje.
Ani wadery, ani młodych oczywiście nie spotkałem - spóźniłem się o kilka miesięcy, choć przecież wielokrotnie, nieświadomy tajemnicy miejsca, odwiedzałem okolicę. Mam nawet stąd kilka nagrań, gdzie jeszcze pod koniec lata słychać było wilcze wycie. Może to właśnie ta rodzina krążyła w pobliżu pierwszej kryjówki?
Odkrycie nory traktuję jako mały sukces na drodze poznawania wilczych losów w puszczy. Wilki od zawsze budziły moją ciekawość - może dlatego, że tak trudno je obserwować. Ich obecność łatwiej odczytać zimą, gdy śnieg przechowuje ślady wędrówek.
Wuev