Wracamy do naszych ulubionych borsuków, bo coś najwyraźniej zaniepokoiło mieszkańców tutejszych tuneli. W pierwszej chwili byliśmy zdani wyłącznie na domysły, bo choć borsuk raz po raz nerwowo odwracał głowę, wysyłając przy tym dziwne sygnały, intruza nie było widać w zasięgu kamery. Właściciel zaś wciąż krążył wokół wejść do tuneli, jakby chciał podkreślić swoją własność, a równocześnie rzucał złowrogie spojrzenia. Tym dziwniejsze nam się to wydało, bo przecież piaskownicę borsuków już nie raz odwiedzały jelenie, sarny, czy lisy, a gospodarz po prostu chował się w norze, nie przejmując zanadto gośćmi.
Sytuacja już po chwili okazała się bardziej czytelna. Najprawdopodobniej w obce terytorium zapuścił się borsuk z konkurencyjnej rodziny. I choć, jak już wspominaliśmy, są to naprawdę niezwykle cierpliwe zwierzęta, rzadko wykazujące agresję, tym razem skończyło się na dość ostrych pogróżkach. Przynajmniej na razie….
Następnym razem awantura rozkręciła się bowiem już na całego. Nie wystarczyły znaczące spojrzenia i złowrogie warknięcia, a borsuki ruszyły na siebie z zębami.
Choć są to zwierzęta spokojne, to jednak bardzo przywiązane do swojego terenu. Pamiętajmy zaś, że wszystko dzieje się w momencie, gdy już za chwilę pojawiają się tu młode. Może to tłumaczyć większą niż zwykle nerwowość opiekunów.