Jest początek grudnia, a grupa łabędzi krzykliwych przyleciała na staw w Topile. Duże, białe ptaki, niczym gwiazdy na niebie, rozświetliły ponurą, ciemną wodę. Wśród trzynastu osobników  znalazły się dwa młode: jeden wyraźnie dojrzalszy, z piórami niemal pozbawionymi szarości, drugi młodszy, bardziej szarawy i smuklejszy. 

Grupa podzielona jest co najmniej na dwie rodziny. Obydwie czujnie pilnują swoich podopiecznych, a przy okazji także dogodnych miejsc do żerowania i bezpiecznych kryjówek. Zanim dojdzie do pogoni, dorosłe ptaki wydają ciche sygnały ostrzegawcze. Wystarczy jednak, by zaprowadzić porządek i przywrócić odpowiedni dystans. W wyjątkowych sytuacjach łabędzie biegną w stronę konkurenta z rozpostartymi skrzydłami, kłapiąc przy tym niezdarnie nogami o taflę wody. Ucieka wówczas słabszy i do pojedynków dochodzi naprawdę bardzo rzadko. Przynajmniej tu, w Topile, łabędzie całkiem dobrze się dogadują.