Ostatniego dnia listopada, pośród zszarzałych już liści, zauważyłem niewielkiego sromotnika smrodliwego. Rzecz to zaskakująca, gdyż owocniki tego grzyba widuję zazwyczaj latem, a raczej wyczuwam (charakterystyczna, padlinowa woń zawczasu informuje o jego obecności). Rozmnażanie sromotnika smrodliwego jest ściśle związane z muchówkami, które roznoszą jego zarodniki. Wydawałoby się, że trudno o muchy w tej porze roku, a jednak na zielonkawym, mazistym wierzchołku dostrzegłem niewielkich rozmiarów owady. Ich zmysły bezbłędnie skierowały je na ostatni w sezonie posiłek. Moje niestety nie zadziałały - nie wyczułem żadnego zapachu.
Warto przy okazji wspomnieć o obecnej nazwie gatunkowej. Grzyb do niedawna nazywany był sromotnikiem bezwstydnym, a łacińska nazwa Phallus impudicus dość jednoznacznie wskazuje na źródło skojarzeń. Może to znak czasów, że dziś przestał już być bezwstydny.