W puszczy śnieg sypie trzeci dzień z rzędu i sięga już do połowy łydki. W takich warunkach jeden krok wymaga tyle wysiłku, co pokonanie kilku metrów latem. Zwierzęta również zmagają się z trudami przemieszczania się i zdobywania pokarmu. Wydawałoby się, że dotyczy to zwłaszcza roślinożerców, jednak drapieżnikom wcale nie jest łatwiej.  Krótkonogie wilki topią się w śnieżnych zaspach niemal po szyje. 

Przemierzając puszczę, usłyszałem głośne, krucze odgłosy dochodzące z trzcinowiska. Nieopodal rzeki Perebel zauważyłem, jak kilka czarnych cieni wzbiło się do lotu, a nieco dalej - krople krwi zmieszane ze śniegiem. Wreszcie odnalazłem przyczynę krakania. 

Dostojny jeleń leżał na śniegu, sierść pokrywała mu już tylko kark i głowę, reszta została zjedzona. Musiała tu działać spora wataha, uczta trwała nie dłużej niż dwa dni. Byłem tu bowiem wcześniej i nic nie zapowiadało tragedii tego biedaka. 

W takich sytuacjach zupełnie naturalnie dostrzegamy przede wszystkim cierpienie i śmierć zwierząt. Musimy jednak pamiętać, że wilki zabijają po to, by same mogły przetrwać. Pozostawionymi resztkami żywi się cała gromada mniejszych mięsożerców: sikory, myszołowy, kruki, bieliki, lisy, jenoty, kuny i inne zwierzęta. Uczta przygotowana przez wilki nierzadko ratuje im życie, szczególnie w trudnych, zimowych warunkach. 

Obserwowanie przyrody z bliska pozwala zrozumieć zależności rządzące światem dzikich zwierząt. Ich zachowania niejednokrotnie wydają się nam drastyczne - przyroda nie zawsze jest piękna i łagodna, bywa ponura i drapieżna.