Najbardziej tajemniczym zwierzęciem puszczy jest ryś, obserwowanie jego zachowań w naturalnych warunkach należy do najtrudniejszej ze sztuk. Śnieżna zima sprzyja odnajdywaniu śladów jego bytowania i po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że lubi on chodzić po zamarzniętych rzekach. Tam właśnie natrafiłem na świeży trop, odbity na śniegu.
Wędrując za śladami, po raz pierwszy w życiu udało mi się również odnaleźć rysią kupę. Choć może to brzmieć nieco zabawnie, wcale nie było to łatwe. Ryś, podobnie jak koty domowe, ukrywa swoje odchody, ale zmarznięta gleba i śnieg sprawiły, że tym razem zrezygnował z codziennej rutyny, pozostawiając je zupełnie na widoku. W porównaniu z wilczymi, są znacznie mniejsze, choć i w nich można dostrzec sierść - zapewne sarny, która zimą stanowi główny składnik jego diety.
Zastanawiająca jest obecność rysia w pobliżu rzek. Powodów może być co najmniej kilka: pierwszy, to potrzeba zaspokojenia pragnienia, drugi - łatwość przemieszczania się po zamarzniętej tafli, trzeci zaś wiąże się zapewne z obecnością potencjalnych ofiar, które w poszukiwaniu wody również podchodzą do rzek.