Nie wszystkie ptaki odlatują od nas na zimę. Są nawet gatunki, które właśnie w tym okresie przylatują do Polski, głównie z północy i wschodu. Należą do nich m.in. sowy: sowa śnieżna, sowa jarzębata, puszczyk mszarny oraz puszczyk uralski, choć spotkania z nimi należą do rzadkości. Znacznie częściej można natomiast zaobserwować zimą koczujące u nas stada jemiołuszek.

Te pięknie ubarwione, niewielkie ptaki odzywają się delikatnym głosem, w którym można usłyszeć dzwoneczki sań Świętego Mikołaja. Jemiołuszki trudno pomylić z innymi gatunkami, charakterystyczny czubek na głowie jest ich wizytówką. Zazwyczaj tworzą liczne stada złożone z kilkudziesięciu osobników. Siadają w koronach drzew, najchętniej wśród owocującej jemioły.
Z ich obecności najmniej cieszą się paszkoty, które również upodobały sobie ten sam pokarm. Gdy pojawia się więc stado jemiołuszek, paszkoty przeganiają je nerwowo, wydając przy tym charakterystyczny, trzeszczący głos. Zazwyczaj to wystarcza, by odstraszyć gości z północy.

Innym ptakiem tworzącym zimą liczne stada jest czyż - niewielki, żółto-zielony ptaszek z charakterystycznie nakrapianym brzuchem. Najczęściej można go zaobserwować w koronach olsz, gdzie żywi się ich nasionami. Choć czyż występuje u nas przez cały rok, to w okresie jesienno-zimowym jego stada osiągają imponującą liczebność. Część osobników przylatuje wówczas z północy i wschodu.

Oprócz gatunków stadnych, które zimą szczególnie przyciągają uwagę, nie można zapomnieć o dzięciołach. Mimo że nie tworzą stad, ich obecność łatwo zdradza charakterystyczne stukanie. Stosunkowo najłatwiej podejść dzięcioła trójpalczastego, który żeruje nisko nad ziemią, najchętniej na świeżo obumarłych świerkach.
Zimą w ogóle łatwiej jest dostrzec ptaki. Brak liści sprawia, że nasz wzrok obejmuje większą przestrzeń. Choć różnorodność gatunkowa jest wtedy mniejsza, obserwacje te pozostają niezwykle ciekawe. Warto więc wykorzystać zimowy czas, by lepiej poznać ptasie zwyczaje.