Tuż przed świętami Bożego Narodzenia para migrujących łabędzi krzykliwych przyleciała na stawy w Topile. Dostojne, śnieżnobiałe ptaki rozjaśniły czarną taflę wody, jednak ich obecność o tej porze roku nie jest niczym wyjątkowym. Prawdopodobnie zostaną tu aż do momentu, gdy woda zacznie zamarzać. Wówczas będą musiały szukać pożywienia w bezpieczniejszym miejscu.

 

Zdarzało się jednak, że ptaki nie zdążyły w porę uciec przed mrozem. Uwięzione, skazane były na śmierć z głodu i wycieńczenia. Pamiętajmy też, że łabędzie tworzą niezwykle silne więzi, gdy jeden z nich przymarznie, drugi nie odlatuje, lecz czeka obok, zaniepokojony drepcząc w pobliżu i cicho trąbiąc.

Jutro, według prognoz, ma nadejść mróz. Oby udało im się w porę zorientować i uniknąć nieszczęścia. Jeśli pozostaną w lodowej pułapce, będą narażone na atak bielika oraz norki amerykańskiej. Tak właśnie bywało w latach ubiegłych. 

Z nadzieją na szczęśliwy finał będę obserwował ich dalsze losy.

Wuev