Jesienne, szare dni w lesie na zdjęciach wyglądają jeszcze bardziej ponuro. To efekt niewielkiej ilości światła wpadającej w obiektyw. Zwierzęta mają jednak przewagę, że nawet przy słabej widoczności ich zmysły działają o wiele lepiej niż ludzkie. Dlatego podejście do jeleni o tej porze roku jest wyjątkowo trudne. Najdrobniejszy dźwięk w jesiennej ciszy sprawia, że natychmiast umykają. 

Czasem jednak okoliczności układają się nieoczekiwanie pomyślnie. 

Zauważyłem ją pierwszy. Łania jakby nie była pewna mojej obecności. Miałem zaledwie sekundę, by położyć się na ziemi, a przypadek sprawił, że akurat w tym miejscu zalegały miękkie poduchy mchu skutecznie tłumiące hałas. Instynktownie przywarłem do ziemi z aparatem przy oku. Spory brzuch łani ewidentnie wskazuje na udany przebieg rykowiska.