W listopadowym mroku i ciszy, chwytamy się każdego radosnego kadru niczym zbawienia. Zadanie wcale nie jest łatwe, lecz nie ma się co poddawać. Czasem optymizm powraca zupełnie niespodziewanie, tak jak to barwne stado trznadli buszujących na oszronionej łące.
Same trznadle powodów do radości mają teraz raczej niewiele. Jesień i zima to dla nich bardzo wymagający test wytrzymałości. Nie oczekujmy więc od nich pięknych koncertów, z których słyną wiosną i latem - nie w głowie im teraz zbędne wydatki energii. Po intensywnym sezonie lęgowym znów łączą się w duże stada. Taka to ich strategia na zimę: jeśli nie da się nigdzie uciec, pomocy i szczęścia trzeba poszukać w sile wspólnoty.