Z rykowiska, niemal jak w audycji „na żywo”, przenosimy się tym razem na bukowisko - czyli amory łosi. Choć samce tych zwierząt, w przeciwieństwie do jeleni, nie drą się wniebogłosy, to uważne ucho wychwyci ich bukanie… a raczej stękanie.
W czasie godów samce łosia przemierzają leśne ostępy w poszukiwaniu rujnej klępy. Nie wszystkim jednak dopisuje szczęście. Niektóre rozochocone osobniki walczą „na niby” z roślinnością, a gdy trafią na odpowiednie fragmenty, przyozdabiają nimi swoje poroże.
Czasem, efekty takich zabiegów bywają zaskakujące - bo czy widział ktoś takiego łosia z „fryzurą afro”? Ciekawe co na to panie łosze….