Już drugi rok z rzędu łabędzie krzykliwe z Topiła nie wyprowadziły potomstwa. Tym razem do śmierci młodych przyczynił się wyjątkowo niski stan wody. Para rodzicielska nie zapomina jednak o rodzinnych stronach. Przylatują tu zazwyczaj bardzo wcześnie, tuż po wschodzie słońca, a ich donośny głos rozbrzmiewa w całej okolicy.
Nawoływania trwają kilka minut, po czym ptaki przystępują do posiłku i pielęgnacji swoich śnieżnobiałych piór.

Cała ptasia gromada, której los jest związany ze stawami w Topile, z utęsknieniem czeka na opady deszczu i powrót wody do miejsc, gdzie jeszcze niedawno tętniło życie.
