W słoneczny dzień, senne jak dotąd jaskółki znienacka podniosły zgiełk. Spojrzałem w górę i niemal natychmiast dostrzegłem przyczynę - znakomitego lotnika, który tak sprawnie przecinał powietrze, że przebił wszystkie moje dotychczasowe obserwacje. Ze względu na znaczną odległość trudno było mi zidentyfikować bohatera tej akcji - czy to szponiasty, czy może lotnik spośród siewkowców? Jedno było pewne - nigdy wcześniej nie widziałem tego ptaka nad stawami w Topile.

Ciekawy obserwacji, sięgnąłem po „Ptaki” Collinsa - moją ulubioną książkę do oznaczania gatunków. Trop ewidentnie prowadził do dorosłego kobuza. Ucieszyłem się, że oto kolejny gatunek dołączył do stawów w Topile, i pomyślałem, że zapamiętam go już na zawsze - za ten jego akrobatyczny, wręcz wirtuozerski lot. 

Dotarło jednak do mnie, że ów spryciarz z łatwością potrafi schrupać jaskółkę, a nawet jerzyka  - przecież powietrznego mistrza. Chętnie poluje też na ważki, których lot, jak na owada, również jest bardzo sprawny. Krótko mówiąc, umiejętności kobuza sprawiają, że potrafi upolować ptaki, które dla innych drapieżników są poza zasięgiem, a to znacznie osłabiło moją pierwszą radość.

Wuev