Wieczorami często wracałem nad brzeg dzikiego stawu w Topile mając nadzieję, że wreszcie pojawią się młode łabędzie krzykliwe. Zazwyczaj w tej okolicy znajduje się gniazdo rodziców, a pierwsze dni po wykluciu młode spędzają właśnie w pobliżu miejsca gniazdowania. Łabędzie wciąż jednak nie pokazywały się na wodzie, a gdy miałem już wracać, nagle usłyszałem donośny plusk. Okazało się, że do wody wskoczyła łania z malutkim cielakiem.

Matka, najprawdopodobniej uciekając przed zagrożeniem, zdecydowała się na ryzykowną przeprawę wodą. Miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć jak młodziutki jeleń doskonale radzi sobie z pływaniem. Łania niezbyt zważała na głębokość, instynktownie wiedząc, że wspólnie dotrą do brzegu, gdzie niebezpieczeństwo zniknie. Po kilkudziesięciu metrach brodzenia, bohaterska dwójka cało i zdrowo dotarła na brzeg znajdując schronienie w wysokich szuwarach.