Norka amerykańska jest obcym gatunkiem w Puszczy Białowieskiej i pojawiła się tu dopiero w latach 50-tych ubiegłego wieku, podobnie zresztą jak jenoty. O ile jednak jenoty trafiły do Europy z dalekiej Azji, to norka przywędrowała do nas z Ameryki Północnej pokonując ocean dzięki interesom hodowców zwierząt futerkowych.

Nowy mieszkaniec białowieskich lasów dość szybko dał się poznać od najgorszej strony, jako gatunek niezwykle inwazyjny, wprowadzający ogromne zmiany w zastany ekosystem. Okazała się nie tylko większa, ale i sprytniejsza od naszej rodzimej norki, która też powoli ustępowała miejsca swojej amerykańskiej kuzynce, a wreszcie całkowicie znikła z puszczańskiego krajobrazu. Mniejsze zwierzęta, okazały się również bezbronne w starciu z obcym drapieżnikiem. W polowaniu na ptaki, ryby, gryzonie, czy płazy, norka amerykańska  nie miała sobie równych.

Ciemnobrązowe, długie zwinne ciało z łatwością wciska się w najciaśniejsze kryjówki jej drobnych ofiar. Wspina się też po drzewach, dziesiątkując lęgi ptaków, a niestety zabija więcej niż potrzebuje do zaspokojenia własnych potrzeb. Wreszcie jest perfekcyjnym pływakiem. Gęste futro stanowi nie tylko doskonałą ochronę na ciężkie, mroźne zimy, ale pełni też ważną rolę w wodzie, zabezpieczając ją przed przemoknięciem. Pływając poluje nie tylko na ryby, ale potrafi poradzić sobie z większymi ptakami odwiedzającymi puszczańskie zbiorniki wodne.

Wiemy już jak rozpoznać norkę amerykańską na lądzie, a wiecie jak zaobserwować ją w wodzie? Norka, gdy płynie, to całe ciało utrzymuje nad wodą, tworząc na powierzchni charakterystyczne smugi. Zupełnie inaczej pływają wydry i bobry, wystawiając na powierzchnię jedynie głowę.