Sarnę spotykamy bardzo blisko rzeki Perebel, w miejscu w którym wcześniej kilka razy już udało udało nam się nagrać rysia. Łatwo więc połączyć zdarzenia i zrozumieć dlaczego ryś tak chętnie patroluje ten teren.

Na pewno zwrócicie uwagę, na dziwnie zwichrzone futro na grzbiecie sarny. Nie jest to oczywiście żadna oznaka choroby, a rzecz zupełnie zwyczajna - wczesną wiosną, gdy wzrasta temperatura,  podobnie jak inne białowieskie ssaki, sarny gubią swoje gęste, zimowe futro. Postrzępioną sierść wycierają o krzewy i gałęzie. Fragmenty sierści znajdziemy też w opuszczonych legowiskach zwierząt. Po jej kolorze i długości włosów również jesteśmy w stanie rozpoznać gatunek, który dane miejsce zajmował.

Prawdą jest, że w przyrodzie nic nie ginie. Dotyczy to również zimowego futra naszych białowieskich zwierząt. Zaczepione czasem o pnie i gałęzie, przenoszone wiatrem przez las, znajduje zainteresowanie wśród ptaków, które przecież poszukują budulca do swoich gniazd. Futro to obok traw, gałązek i mchu, jako materiał budowlany sprawdza się skrzydlatym konstruktorom idealnie.