Dla wielu miłośników przyrody, spotkanie rysia, to marzenie na które czekają całe lata. Nic dziwnego, przecież nawet u nas, w polskiej części Puszczy Białowieskiej mieszka nie więcej niż dwadzieścia osobników. Na dodatek, ze względu na skryty tryb życia, zwierzęta te są bardzo trudne do obserwacji. Mamy więc wyjątkowe szczęście, bo od stycznia udało nam się spotkać rysia już kilkukrotne. Jak to się stało? Po prostu trafiliśmy na jego stałe miejsce polowania.
Zwróćcie uwagę jak sprytnie i bezszelestnie drapieżnik porusza się wzdłuż koryta rzeki, wykorzystując na przejście powalone pnie drzew. Jesteśmy w trudno dostępnym miejscu Puszczy Białowieskiej, z którego walorów korzysta bardzo różnorodne grono leśnych mieszkańców. Pojawia się tu wiele drapieżnych ptaków, a także jelenie, łosie i sarny, które nie tylko szukają tu schronienia ale i dostępu do wody. Skoro zaś występują sarny, to wcale już nie dziwi obecność rysia.
Nie tylko ryś zorientował się, że jest to dobry teren na polowanie. Często nagrywamy w tym miejscu także i wilki, bardziej akurat zainteresowane jeleniem niż sarną. Ścieżki obydwu drapieżników często się więc przecinają, i choć bardzo nas ciekawi, jak mogłoby wyglądać takie spotkanie, to prawda jest taka, że dwa największe białowieskie drapieżniki nie wchodzą sobie w drogę, unikając niepotrzebnej konfrontacji i powodów do stresu.