Wreszcie wymarzony, rześki, wiosenny deszcz, tak bardzo wyczekiwany w białowieskich lasach. Szare kolory dolnego piętra lasu, od miesięcy zalegające, wysuszone na wiór liście i gałęzie, których dźwięk słychać nawet pod delikatnymi racicami saren, wiele mówią o potrzebie stale powracających takich właśnie opadów.

Sarny zdają się podzielać naszą radość, to przecież szansa na lepszy, bardziej zróżnicowany pokarm. Sarny, które żyją w lasach poruszają się w mniej licznych grupach niż sarny polne. W lesie korzystają z młodych pędów drzew, świeżych liści, z nadzieją wypatrując pierwszych roślin zielnych. Niedostatki pożywienia uzupełniają na śródleśnych łąkach.

A skoro już jesteśmy przy łąkach, to po zmroku spotkaliśmy tu zupełnie innych entuzjastów wiosennych opadów. Oto para jenotów na wieczornej randce.