Borsuki, podobnie jak wielu innych mieszkańców Puszczy Białowieskiej, są zwierzętami terytorialnymi. Okolice przyległe do ich nor oznaczają wydzieliną produkowaną przez specjale gruczoły. To dobry sygnał dla nieproszonych gości, a przede wszystkim informacja dla innych rodzin borsuków, że nory są już zamieszkałe. Kłopot jest tylko z lisem, który nie zawsze ma ochotę dostosowywać się do borsuczych nakazów. W końcu zasady są po to, by je łamać - zdaje się mówić życiowe motto tego przebiegłego drapieżnika. A bywa nawet na tyle śmiały, że wręcz wprowadza się do tuneli wydrążonych przez pracowitych konkurentów, robiąc swoją obecnością niemało zamieszania. Bajka Aleksandra Fredry o trudnym sąsiedztwie Pawła i Gawła znalazłaby tu z pewnością swoje drugie życie.
Tym razem skazane na trudne relacje zwierzęta spotykamy na gruncie raczej neutralnym. Lis i borsuk we względnej zgodzie czyszczą teren żerowania największych puszczańskich roślinożerców.