Poranek był mroźny, choć słoneczny. Przechodząc przez bór sosnowy cieszyłem się, podkreślonymi przez promienie, kolorami jesiennego lasu. Ciszę przerwały kruki, które gdzieś niedaleko wydawały swoje gardłowe głosy. Zacząłem nasłuchiwać i szukać miejsca skąd dochodzą nieprzyjemne krakania. 

Leżące nieopodal poroże okazało się rozwiązaniem zagadki. Ewidentnie trafiłem na wilczą stołówkę, a kruki żywiły się tu resztkami martwego jelenia. W powietrzu unosił się zapach, ale nie był on tym charakterystycznym mdlącym fetorem padliny. I rzeczywiście! Gdy podszedłem bliżej zobaczyłem szczątki ciała jelenia. Nie mógł leżeć tu zbyt długo, ponieważ nie widać było na nim śladów rozkładu. Zjedzony był niemal w całości. Z dorodnego byka pozostała tylko głowa, resztki klatki piersiowej i jedna kończyna. 

Zapewne osłabiony okresem godowym i walkami samiec został upolowany przez wilki. Łowy na tak dużą ofiarę, to zazwyczaj dobrze zaplanowana operacja. Gdy uda się wytropić zwierzynę, wilki wędrują jej śladem, aż w końcu dochodzi do konfrontacji. W grupie, która poluje, każdy osobnik ma ściśle określone zadanie – jeden tropi ofiarę, inny ją zagania a jeszcze inny – najsilniejszy, zadaje śmiertelny cios. Każdy wilczy ruch jest przemyślany, a same drapieżniki porozumiewają się bez wydawania głosów – ważne jest ułożenie ciała i ruchy głowy, którymi przewodnik daje sygnał do ataku. 

Tak dużego jelenia zapewne zamęczyły podgryzając i zadając rany szarpane. Ile mogło ich być? Cztery? Może pięć? Tyle wystarczyłoby do upolowania sporego dziesiątaka, który musiał ważyć ponad 100 kg. 

Zastanawiałem się też z której strony przyszedł jeleń i tropiące go wilki, gdzie go mogły złapać? Resztki byka znalazłem na pograniczu młodnika i starszego lasu, a więc w miejscach, w których wilki szczególnie lubią polować. Często spotykałem ślady po ucztowaniu właśnie na granicy lasu i wody, pola i lasu lub, tak jak tu, starszego i młodego lasu. 

Nad padłą zwierzyną wciąż krążyły kruki, które wcześniej spłoszyłem. Spojrzałem kolejny raz na to, co zostało z dorodnego byka - piękne poroże dziesiątaka, zakończone koroną. Resztki mięsa wkrótce znikną w żołądkach kruków, jastrzębi, lisów, jenotów, borsuków, a nawet sikorek i oczywiście drobnych organizmów. Dla nich to uczta jeszcze na wiele dni.