Jesteśmy w czasach II Rzeczpospolitej. Puszcza Białowieska zyskała specjalną ochronę prawną, a odrodzone państwo polskie znalazło się w elitarnym gronie czterech europejskich krajów, które jako pierwsze na Starym Kontynencie powołały do życia parki narodowe. Puszcza Białowieska była 12 z nich.

Mniej znana, bo w PRL wspominana niechętnie jest historia związków z Puszczą Białowieską generała Stanisława Bułak-Bałachowicza i jego żołnierzy, którzy po wojnie polsko-bolszewickiej osiedlili się w Białowieży, Hajnówce i okolicach. Białoruska Ludowa Armia Ochotnicza u boku Polaków walczyła z bolszewikami. Za zasługi w wojnie polski rząd nadał „bałachowcom” polskie obywatelstwo oraz prawo osiedlenia się w Polsce. W rejonie Puszczy Białowieskiej osiedliło się ich około tysiąc.

Stanisław Bułak-Bałachowicz to jedna najbardziej niesamowitych postaci w naszej historii, o której wciąż zaskakująco mało wiemy. W czasie wojny polsko-bolszewickiej Rosjanie za jego głowę dawali 3 miliony rubli w złocie, a za każdego z jego ludzi 50 tys. rubli carskich. „Jest to typowy warchoł i partyzant, lecz doskonały żołnierz, i umiejętny raczej ataman niż dowódca w europejskim stylu... Bije bolszewików w wielu wypadkach lepiej od sztabowych generałów (...). Nie żałuje cudzego życia i cudzej krwi, zupełnie tak samo jak własnej. Dajcie mu być sobą, bo innym być nie potrafi” – pisał o nim Józef Piłsudski.

Józef Mackiewicz w swojej książce „Lewa wolna” określił wyprawę Bałachowicza „rajdem dzikim... i niezwykłym, długości kilkuset kilometrów. Jednym z tych nielicznych, ostatnich rajdów konnych zamykających stare dzieje Europy”.

Karol Wędziagolski w liście do Piłsudskiego tak opisywał żołnierzy atamana: „Do Bałachowicza idą ludzie na urok jego istnienia, na urok postaci jego oficerów… trzymają się mocno w klubach rozbójniczo - rycerskich tradycji”.

„Na głowy nasze naznaczone były nagrody. Były wydane rozkazy niebrania nas do niewoli. By się uchronić od haniebnej śmierci, każdy z nas miał na wszelki wypadek truciznę szybko działającą” – wspominał sam generał Stanisław Bułak-Bałachowicz.

Dymitr Mereżkowski, rosyjski pisarz i filozof był pod wielkim wrażeniem Bałachowicza i dostrzegał pewną duchową więź, która łączyła go z Piłsudskim: „W każdym bądź razie – to twarz nadzwyczajna, nietuzinkowa, na swój sposób >>genialna<< albo jak mówił Goethe >>demoniczna<<… Patrząc na tę twarz antybolszewickiego białego Bat’ki miałem przed oczami znajome twarze bolszewików. Też twarze, tylko odwrotnie, wszystko jak w krzywym zwierciadle. Ten antybolszewik-bolszewik na odwrotną stronę. W tym straszna słabość i straszna siła zarazem. Co zwycięży słabość czy siła – oto jest pytanie. I tego nigdy nie zrozumie mój >>demokratyczny<< rosyjski generał, a co doskonale pojął Wódz wielkiej Demokracji marszałek Józef Piłsudski, także objawienie >>demoniczne<<, ale wyższego stopnia”.

Generał Bułak-Bałachowicz inspirował też poetów. Józef Gałuszka w wierszu „Przysięga” pisał:

Wolni synowie stepów bitewną legendą
Owiani, by rycerze ongiś Arturowi
Zjechali tu pod cerkiew i przysięgać będą
Sokole swe braterstwo Białemu Orłowi…  
Ktoś głośno wypowiadał zaprzysiężoną rotę
Wiatr słowa w pół rozdzielał, rozrywał na ćwierci
Dźwignęły się ku górze dłonie w słońcu złote
To wojsk Bałachowicza szwadron – z Armii Śmierci.

Bałachowcy pracowali przy wyrębie lasów, w tartakach na kolejkach leśnych, w terpentyniarniach i smolarniach. Ich potomkowie mieszkają w rejonie puszczy do dziś. Oficerowie zatrudniani byli na stanowiskach urzędniczych - w biurach tartaków czy jako brakarze.

Sowieci nie darowali bałachowcom, w tym Białorusinom czy Rosjanom tego, że zbrojnie walczyli z komunizmem. W czerwcu 1923 r. na drodze z Hajnówki do Białowieży zamordowany został29  brat ich dowódcy – generał Józef Bułak–Bałachowicz. W miejscu zbrodni ustawiono krzyż.

Mordercę został złapany - był nim Aleksander Bajko (zwany Szumarskim), działający na polecenie Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. W czasie przesłuchania „wsypał” on swoich współpracowników. Polski sąd skazał go na karę śmierci, złagodzoną później na dożywocie. Gdy Sowieci wkroczyli do Polski 17 września 1939, został wypuszczony jako ofiara polskich represji. Jego syn Zdzisław Bałachowicz pseudonim „Zdrój” był żołnierzem nowogródzkiej AK. Zginął w walce z Niemcami w 1944 r.