Dr Jarosław Szarek, późniejszy prezes IPN, w artykule „Nie dość Moskwie mordów” w „Gazecie Polskiej Codziennie” cytował relacje świadków tego, co działo się w Siemiatyczach po wkroczeniu Moskali:  „Rozpoczęła się straszna rzeź: nie oszczędzano starców, kobiet i dzieci. Kilka wsi okolicznych uległo temuż losowi z rąk rozwścieczonych Moskali”, „Miasteczko zapalone w czasie walki od pękających granatów, stało się teatrem strasznych scen rabunku i morderstw bezbronnych mieszkańców. Pałac spalono i zrabowano doszczętnie, choć należał do wysokiego dygnitarza rosyjskiego; w samem miasteczku, ledwie 18 domów ocalało. Kościół katolicki byłby także uległ rabunkowi i profanacji, gdyż pijane żołdactwo, nie słuchając wcale oficerów, już drzwi wyrąbywało, gdyby nie pop siemiatycki, który stanowczo się temu oparł. Maniukin, maszerując z Siemiatycz wszędzie po drodze rabował i palił niby nowy Attyla”.