Status Puszczy Białowieskiej miał bezpośrednie znaczenie dla jej bogactwa przyrodniczego - ostatnia dekada XIX wieku i przełom stuleci to czas takiego gospodarowania przyrodą puszczańską, by stworzyć najdogodniejsze warunki do polowań.

Dlaczego Siemiatycze? „Położenie topograficzne miasta ułatwiało jego obronę. Siemiatycze usytuowane były wówczas na prawym brzegu nieuregulowanej rzeki Kamionki (prawego dopływu Bugu. Brzegi rzeki i przyległe tereny były bagniste, co potencjalnie mogło utrudni przeciwnikowi podjęcie działań ofensywnych). W Siemiatyczach znajdowały się również zabudowania, które  mogły  być wykorzystane  do  celów  obronnych.  Takimi  strategicznymi punktami były cmentarze (katolicki i prawosławny) otoczone murem kamiennym. (…) Ponadto w celach defensywnych można było wykorzysta kompleks zabudowań pomisjonarskich.  Interesującym  obiektem  z  punktu  widzenia  strategii obronnej był pałac Fanshawa” – piszą autorzy opracowania „Powstanie Styczniowe na Białostostocczyźnie”.

„Zameczek” przyprowadził do Siemiatycz około 2 tysiące powstańców. Około 400-500 osób liczyły oddziały Walentego Lewandowskiego, naczelnika  wojskowego  województwa  podlaskiego, które utworzono w powiecie łukowskim. Około 800 powstańców liczyły partyzanckie oddziały Władysława Jabłonowskiego – „Genueńczyka” oraz Jana Matlińskiego – „Janko Sokoła”. Były one osłabione starciem z Rosjanami pod Węgrowem, spalonym przez oddziały Maniukina. Po ciężkich walkach i przeprawie przez Bug dotarł do Siemiatycz oddział Romana Rogińskiego. Razem było to około 4300 powstańców.

Wojska rosyjskie były mniej liczne, ale nieporównanie lepiej uzbrojone i wyszkolone. Miały też cztery armaty, co umożliwiło ostrzał artyleryjski Siemiatycz. Po ostrzale armatnim, który spowodował pożary w mieście, Maniukin wysłał do walki dwie kompanie piechoty. Powstańcy pozwolili im podejść blisko, po czym je ostrzelali i zmusili do wycofania się. Polakom sprzyjał deszcz, który ugasił pożary i zmiękczył bagienne tereny w okolicy. Ale kolejny szturm był już skuteczny. Historycy wśród przyczyn przegranej Polaków wymieniają także brak koordynacji pomiędzy poszczególnymi polskimi oddziałami, których dowódcy działali na własną rękę.