Dlatego w okolicach Łap doszło do koncentracji powstańczych oddziałów, którymi dowodził Władysława Cichorski „Zameczek”, syn senatora kaliskiego. Zebrał on około 1800 ochotników, wśród których oprócz szlachty zaściankowej znaleźli się kolejarze i chłopi. Mankamentem była niewielka ilość broni palnej.

W nocy z 22 na 23 stycznia powstańcy ci zajęli stację Łapy, rozbijając 16-osobowy posterunek rosyjskich żandarmów. Opis bitew stoczonych przez oddziały „Zameczka” budzi sienkiewiczowskie skojarzenia. Powstańcy, z pomocą pracowników warsztatów kolejowych i chłopów zdobyli miasteczko Suraż, atakując stacjonującą tam 7. Rotę Libawskiego Pułku Piechoty.  W nocy z 23 na 24 stycznia oddział Cichorskiego zaatakował sotnię kozaków, stacjonującą w Wysokiem Mazowieckiem. Kozaków udało się rozbroić.

Później zaatakował garnizon w Tykocinie. W jego zdobyciu pomógł podstęp – jeden z rosyjskich oficerów zwerbowanych przez „Zameczka” upił jego załogę. Ale powstańcy niebawem Tykocin opuścili, bo z Białegostoku zaczęły nadciągać przeważające siły rosyjskie.

Dowódcą sił pacyfikujących powstanie na tych terenach był lejtnant Zachar Maniukin, który w przeszłości pacyfikował niepokorne narody Kaukazu i był gubernatorem Dagestanu. Z powodu swojego okrucieństwa, w tym mordowania i rabunku całych wsi zasłuży on na miano „Kata Podlasia”. Maniukinowi udało się przywrócić funkcjonowanie kolei Warszawsko-Petersburskiej.

„Zameczek” nie zdecydował się na konfrontację z silniejszym, bo lepiej uzbrojonym i wyszkolonym wrogiem. Wycofał się, po drodze rozbijając carski regiment w Rudkach. Przez Ciechanowiec udał się do Siemiatycz, które miały stać się miejscem bitwy z Moskalami.